Kiedy w 1995 roku na Żuławach pojawił się nowy tygodnik, na fali aktywności prowadzonych w szkolnym radiowęźle, zaproponowano mi funkcję foto-reportera. Zacząłem być bardzo zajęty - prowadziłem setki rozmów, odwiedzałem dziesiątki miejsc w regionie, pisałem o rzeczach, które mogły być interesujące dla lokalnego czytelnika. Cały czas jednak czułem niedosyt związany z brakiem działania w kierunku muzyki.
Z czasem udało mi się przekonać redaktor naczelną, że powinniśmy mieć redakcję muzyczną. Do biura zaczęły spływać promocyjne single, albumy i setki muzycznych informacji, które po przeredagowaniu trafiały na łamy gazety. Choć trudno było godzić je z nauką, tamte działania dawały mi siłę i napawały entuzjazmem. Same rezultaty były zaś na tyle przekonujące, że jakiś czas po zaistnieniu redakcji muzycznej w gazecie, zaproponowano mi pracę w… naziemnym radio. Nazwano mnie wówczas „Hustlerkiem” (pewnie od Ratlerka, ale wolałem własną wersję: że jestem takim nieco „usługowym” Dariuszem, więc trochę hustlerem – dopisałem więc sobie imię „Jacek”, nazwisko „Hustler” i w całości nową, radiową tożsamość zabrałem ze sobą w dalszą, życiową podróż).
W Radio Bis prowadziłem własny, miksowany program „Dance Mix”, przemianowany później na „Weekly Party Show”, a także z koleżanką Iwoną byłem gospodarzem niedzielnego „Porannego zawrotu głowy”. Nie trwało to jednak długo - nie pamiętam dlaczego, ale jakiś czas później ekipa stacji zaczęła strajkować. A że w tym samym okresie zaczęły się również przygotowania do matur, z radiem dałem sobie spokój zamierzając skupić się na nauce.
Do naziemnego radia już nigdy nie wróciłem, ale za to współpracowałem z najróżniejszymi stacjami internetowymi produkując latami na ich anteny autorskie "Weekly Party Show".
Uniwersalność formatu, wzrorowana na amerykańskim Hot Mix-ie pozwalała eksploatować go na wiele sposobów. Pod marką program był wielokrotnie miksowany na żywo, ostatni raz w ramach cyfrowego projektu Nautilus (The Future OSG Community).